wtorek, 12 czerwca 2012

Spacerkiem po Chicago cz.2

Jak już wspomniałem wcześniej, po kilku dniach pobytu w downtown zacząłem się dusić i szukać otwartych przestrzeni. Na szczęście Chicago usytuowało się nad wielkim jeziorem, więc i przestrzeni tam nie brakuje. Po dotarciu do portu odetchnąłem z ulgą, stwierdzając, że resztę dni chcę spędzić właśnie tutaj. Przy okazji okazało się, że Chicago wygląda pięknie nie tylko z wód jeziora Michigan ale również z pokładu wycieczkowca, pływającego po Chicago River.












Po tak miłym pobycie na pokładzie wycieczkowców nie miałem zamiary wracać pomiędzy duszne drapacze chmur. I nie musiałem, bo niedaleko portu rozciąga się piękny park Millenium z fontanną Buckingham, pięknie wyglądającą bez względu na pogodę.












Shedd Aquarium

Jak każde duże miasto tak i Chicago posiada swą China Town. Umiejscowione z dala od downtown żyje swym wolniejszym życiem, a ludzie tu żyjący wydają się być bardziej pogodni.




W Chicago mieści się również jedno z największych skupisk Polonii. Postanowiłem więc wybrać się również w okolice Jackowa i Belmont aby zobaczyć jak wygląda polska, mała ojczyzna na obczyźnie. Pojechałem, popatrzyłem, zrobiłem w tył zwrot i tyle mnie widzieli. Dyplomatycznie powie, że bardzo mi się tam nie spodobało:)
Czy podobał mi się pobyt w Chicago? Jak najbardziej. Czy chciałbym tam wrócić? Jeżeli nadarzy się okazja, czemu nie? Myślę jednak, że bardziej od strzelistych drapaczy chmur wolę niższe lecz strzeliste wieżyczki europejskich zamków, kościołów czy innych zabytkowych budowli. Jakże cieszyła mi się micha gdy przez szybę poczekalni dojrzałem Boeinga z logo naszego poczciwego żurawia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz